|
2010
Roboczy jubileusz
Dziesiąta z kolei konferencja krakowska, której przewodnim tematem jest: "Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej", nie wyróżnia się od poprzednich, zwoływanych co roku w połowie września. Ma charakter roboczy i podejmie próbę ukazania zadań i odpowiedzialności chrześcijańskiego polityka w zjednoczonej Europie.
Już sama propozycja poddania publicznej debacie roli polityka chrześcijańskiego i pytania, jak wiara, jak chrześcijaństwo rzutuje na postawę, pracę i odpowiedzialność polityka, w jakimkolwiek byłoby to kraju, wzbudziła wątpliwości, czy aby nie jest to pytanie wchodzące zbyt głęboko w prywatne sprawy chrześcijan zaangażowanych w politykę.
Te wątpliwości trzeba rozwiać, przypominając, że ci, którzy mienią się chrześcijanami i są nimi rzeczywiście, nie mogą nigdy traktować swojej wiary jako sprawy czysto prywatnej, ponieważ wiara jest dla nich nie tylko wewnętrznym, osobistym przekonaniem, ale także zobowiązaniem przyznawania się do Chrystusa i dawania o Nim świadectwa, które zawsze ma charakter publiczny. Chrystus stawia sprawę jasno: "Do każdego więc, kto się przyzna do Mnie przed ludźmi, przyznam się i Ja przed moim Ojcem, który jest w niebie. Lecz kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja, przed moim Ojcem, który jest w niebie" (Mt 10, 32-33).
To prawda, że zepchnięcie przekonań religijnych ludzi wierzących do sfery prywatności było w ostatnich dziesięcioleciach jednym z podstawowych nakazów totalitaryzmu nazistowskiego i komunistycznego i jest gorącym postulatem współczesnego laicyzmu, ale chrześcijaństwo, w imię zachowania własnej tożsamości religijnej, nie może, bo nie ma prawa, traktować tego poważnie i jest gotowe ponieść wszelkie konsekwencje związane z publicznym wyznawaniem wiary. Dowodzi tego wielowiekowa chrześcijańska tradycja, w której stosunek do świata i do człowieka był zawsze oparty na przykładzie Wyznawcy (Confessor), a więc człowieka przyznającego się publicznie do wiary i żyjącego według jej zasad, oraz Męczennika (Martyr), czyli osoby, która oddała swoje życie na świadectwo wierze. Co więcej, chrześcijaństwo ma ze swej natury wymiar wspólnotowy. Wierni zawsze rozpoznawali się dzięki swojemu osobistemu odniesieniu do Chrystusa i gromadzili się w Jego imię. Ich gromadzenie się w imię wspólnie wyznawanej wiary jest możliwe tylko wówczas, kiedy ujawniają swoje przekonania, kiedy czynią je publicznymi.
Stosunek ludzi do religii nakłada się w Europie na doświadczenia minionych lat. Obowiązującą normą, narzuconą społeczeństwu zwłaszcza w tzw. krajach realnego socjalizmu, był zakaz obecności wszelkich przejawów życia religijnego w sferze publicznej. Tę niesprawiedliwą praktykę, naruszającą podstawowe prawa człowieka, oparto na ideologii uzasadniającej, że religia jest sprawą czysto prywatną. Było zasadą, że ludzie wierzący nie posiadali przestrzeni wolności dla przedstawienia swoich racji, a zwłaszcza treści wiary i postaw moralnych, które z niej wynikały, niewierzący natomiast stanowili kategorię ludzi o jedynie słusznym poglądzie naukowym, zaś ateizm był propagowany wszystkimi możliwymi środkami, za społeczne pieniądze. Po upadku komunizmu ta sytuacja się zmieniła, ale wrogość do publicznych przejawów wiary nie ustała, choć nie opiera się już na prostej negacji i na odmawianiu religii racji istnienia, ale odwołuje się do rzekomego zagrożenia, jakie płynie z postaw religijnych wobec niewierzących lub inaczej wierzących, przy czym przywołuje się w sposób szczególny kryterium, według którego demokracja sprawdza się zwłaszcza w relacji większości do mniejszości.
Dawniej, w komunizmie, kiedy niewierzący stanowili większość, chociaż w Polsce nie było to prawdą, istotna była wola większości teraz, w demokracji, większość musi się legitymować poszanowaniem mniejszości, a niewierzący właśnie ją stanowią. Tak więc wierzący znowu powinni milczeć, bo ujawnienie ich poglądów, ich wiary i publicznej praktyki może stanowić zagrożenie, a nawet rodzaj dyskryminacji dla niewierzących. Trzeba sobie zadać pytanie, jak w demokracji pogodzić wymaganie prywatności wiary z pełnym prawem tych, którzy nie wierzą, do publicznego obnoszenia się ze swoją niewiarą?
By nie cytować stanowiska Kościoła katolickiego, zwłaszcza w nauce Soboru Watykańskiego II bardzo jasnego w tej kwestii, warto zwrócić uwagę na wystąpienie Patriarchatu Moskiewskiego, który w kwietniu 2010 r. upomniał się o prawa wierzących w Europie. Ideę sekretarza generalnego Rady Europy, Thorbjorna Jaglana, byłego premiera i ministra spraw zagranicznych Norwegii, który uznał za stosowne bronić prawa do krytykowania "religii i jej mitów, a także do protestowania przeciwko wyrażaniu poglądów wynikających z przekonań religijnych", skrytykował przedstawiciel Patriarchatu Moskiewskiego ihumen Filip Raabych i zarzucił mu "stosowanie podwójnych standardów przy ocenie religii i innych światopoglądów. We współczesnym świecie - cytuję za Katolicką Agencją Informacyjną - można bez ograniczeń krytykować poglądy religijne, a jednocześnie istnieje ostra cenzura wobec religijnych symboli i idei. Język religijny również jest cenzurowany. Boże Narodzenie zostało zmienione na >sezonowe święto, a z miejsc publicznych usuwa się bożonarodzeniowe szopki i krzyże (...) Wolność powinna być sprawiedliwa (...) Nie wolno chronić poglądów jednej tylko opcji światopoglądowej, a jednocześnie blokować możliwość wyrażania innych (...) Osoby religijne powinny mieć szczególne prawo do wyrażania poglądów dotyczących moralności i bioetyki. Oczywiście bez obrażania, wyśmiewania i poniżania oponentów"(1).
Pod szczególnym pręgierzem laickiej opinii, wynikającej z zupełnie odmiennej od chrześcijańskiej antropologii, zupełnie innego pojmowania człowieka i świata znajdują się chrześcijanie zaangażowani w politykę. Zwłaszcza ustawodawcy, którzy muszą uporać się z rozlicznymi dylematami etycznymi, powinni mieć pełną świadomość swojej roli, nie przestają przecież być wierzącymi chrześcijanami w czasie pełnienia swoich funkcji publicznych i mają obowiązek dawać świadectwo Ewangelii właśnie w tym, co robią jako politycy.
Krakowska międzynarodowa konferencja o Kościele w jednoczącej się Europie, na którą serdecznie zapraszam, zajmie się różnymi aspektami obecności chrześcijan w polityce. Zapewne będzie próbowała pomóc w zrozumieniu nauki Kościoła katolickiego w tych trudnych sprawach, ukaże problemy związane z tą obecnością, a tym wierzącym, którzy traktują swoją rolę w życiu publicznym na serio, doda otuchy.
Kraków, 11 czerwca 2010 r.
bp. Tadeusz Pieronek
Przewodniczący Komitetu Organizacyjnego
(1) KAI 19 (945), niedziela 16 maja 2010, s.26.
|
 |
FotoGaleria






|